SZTUKA I LUDZIE – Refleksje na temat twórczości Renaty Celnikier

Orkiestra się dostraja. W bałaganie instrumentów brzmiących jak na razie jedynie dla siebie samych młoda kobieta z paletą kolorów w ręku zajmuje swoje stałe miejsce w sali koncertowej. Podczas każdego koncertu usiłuje uchwycić orkiestrę w trakcie grania.

To ponad sto osób, każda ze swoimi gestami, choć wydawałoby się, że jedynie powtarzającymi się.

Malarstwo nigdy nie współgrało z muzyką, która na ogół skupia się jedynie wokół solistów, czy dyrygentów. Czyżby niemożliwe jest namalowanie orkiestry? Ależ tak, ponieważ właśnie Renata Celnikier maluje jednocześnie muzyków i ich muzykę.

W Domu Radia* stworzyła sobie warunki do pracy, a nawet tam się zainstalowała. Wiadome jest, że podczas każdej próby jest na swoim miejscu. Muzycy ją znają. Rozpoznają się na jej obrazach. Myślę, że przede wszystkim rozpoznają swoją muzykę. Gdyż chodzi tutaj o ich muzykę. Z silnych uderzeń wyłaniają się setki zharmonizowanych dźwięków. Instrumenty smyczkowe, drewniane, blaszane przecinają obraz, czasami linia się zatrzymuje. Jest cisza, orkiestra milknie by ponownie zaczerpnąć oddechu. W jej obrazach obecne są i barwa i rytm muzyki. Postacie muzyków ledwie się zarysowują, złożone formy ujawniają często swoją wieloznaczność. To głowa oboisty, a może tuba puzonu. Człowiek i instrument łączą się w jeden organizm.

Przyjrzyjcie się obrazom – w ich wnętrzu rytmy się wstrzymują załamane ukośnymi liniami. Przyjrzyjcie się również krawędziom obrazów, ich wycięciom. To wielkie ożywienie orkiestry, zatrzymującej się dla doznania radości ciszy zanim zabrzmi śpiew. Tak oto przestrzeń dźwięków wkracza w przestrzeń obrazu.

Zaskakujące przedsięwzięcie, które w ten sposób opisane wydawać by się mogło zawczasu wykalkulowane, ale jednak zawsze króluje tu spontaniczność. Krótka kreska, jakiś uchwycony a locie podniesiony palec, jakiś sygnał wyemitowany, pochylenie jakiejś głowy…Przedstawiony w swojej wibracji muzyk integruje się w wielki nurt muzyczny, który się krzyżuje, nakłada, splata się, związuje i rozwiązuje. Wibracje muzyków, mężczyzn i kobiet, zapisują się we wspaniałej przestrzeni mnożących się dźwięków.

Czyż nie jest, więc możliwe malowanie grającej orkiestry?

Od zdyscyplinowania do spontaniczności, od indywidualnej osobowości do spojrzenia globalnego, tym właśnie charakteryzują się dzieła Renaty Celnikier.

Pierre Descarques
Historyk i krytyk sztuki

* dopisek tłumacza – Dom Radia w Paryżu