MALARSTWO I MUZYKA – Credo artystyczne Renaty Celnikier

Wzajemne oddziaływanie tych dwóch sztuk znajdują się w centrum moich zainteresowań już od paru lat.
Malowanie muzyki nie polega na tworzeniu pod jej wpływem, ani też w szukaniu inspiracji w muzyce, czy w czymkolwiek innym.
Stawką jest „PREZENTACJA MUZYKI”, uczynienie jej widzialną”, tak jak pisał Paul Klee.
Malowanie oznacza komponowanie, chwytanie i przedstawianie struktury świata.
Pierre Boulez pisał: „…każdy z tych dwóch światów (muzyka i malarstwo) ma swoją specyfikę i (…) relacja między nimi może być jedynie natury strukturalnej. Każda dosłowna transkrypcja stanie się absurdalną.”*
Malowanie grającej orkiestry jest środkiem pozwalającym na osiągnięcie tego celu. Nie chodzi o przedstawienie jednego lub paru muzyków, lecz o uchwycenie muzyki w trakcie jej powstawania, o namacalne oddanie jej kompozycji, o ujawnienie jej tajemniczej wizji.
Muzyk sam jest modelem.
Orkiestra sama staje się obrazem.
Dopiero orkiestra w trakcie gry, w dynamice swego działania, pozwala dziełu muzycznemu przyoblec się w materię malarską, w niej się utrwalić, i daje mi szansę na stworzenie nowych form ekspresji artystycznej.
Od bez mała dwudziestu lat ten kierunek twórczy jest moim świadomym wyborem, Rozpoznanie nieznanego terenu rozpoczęłam techniką czarno – białą. Później pojawiła się nieunikniona chęć wypowiedzenia się w kolorze, a wraz z nią problemy praktyczne. Szkice sceniczne powstają podczas prób koncertów, czy też samych koncertów. Ograniczenia narzucone bezpośrednio przez warunki pracy w salach koncertowych wymagały znalezienia nowych rozwiązań technicznych.
Udoskonaliłam moją technikę na początku na papierze, potem na różnych podłożach, i w ten sposób uzyskuję rezultaty zróżnicowane zarówno fakturowo, jak i na płaszczyźnie formy, czy treści. Stosuję przeważnie technikę malarską zwaną mieszaną, która ewoluuje, przyjmuje różne postaci w miarę nabywanych doświadczeń.
Tworzona przeze mnie „PREZENTACJA ORKIESTRY” nie pozwalała mi na zamknięcie się na przestrzeni płótna malarskiego.
Orkiestra wyszła poza krępujące i ograniczające ją ramy zwykłego prostokąta. Dwuwymiarowa przestrzeń przekroczyła własne granice.. Odtąd prace moje wymagają zróżnicowanych podłoży malarskich o rozmiarach i kształtach również zróżnicowanych.
Moje tzw. „malowanie muzyki” trwa i sądzę, że jeszcze długo będę je kontynuować, bowiem znajduję coraz to nowe, ukryte głębie tego tematu, który przemienił się w moją pasją.

*Pierze Boulez: Le pays fertile: Paul Klee, Gallimard, 1989 str.44